Jan WOLSKI

(1888-1975) – jedna z najbardziej niezwykłych a zarazem tajemniczych postaci w dziejach polskiej spółdzielczości, określona przez jego biografa jako „ostatni niepokorny”. Urodził się na północy Rosji, gdzie jego ojciec pracował jako nadleśniczy. Szkoły ukończył w Wołogdzie i w Wilnie, studiował w Charkowie i – już w czasie I wojny światowej – w Warszawie. W młodych latach związał się z młodzieżowymi organizacjami lewicowo-niepodległościowymi, wkrótce też z PPS, za co został uwięziony przez okupacyjne władze niemieckie. Ze spółdzielczością spotkał się już we wczesnej młodości, obserwując podczas swych podróży po Rosji pracę arteli – typowych dla tego kraju tradycyjnych form kooperacji. Poważnie zainteresował się nią już w Warszawie, gdzie chodził na wykłady E. Abramowskiego, z którym się nawet zaprzyjaźnił i pod wpływem myśli którego pozostawał odtąd przez całe życie. W 1918 r. rozpoczął pracę w Warszawskim Związku Stowarzyszeń Spożywczych jako lustrator, redaktor czasopisma Społem, potem instruktor organizowania spółdzielni i wykładowca kursów spółdzielczych m. in. w dużych skupiskach robotniczych Zagłębia Dąbrowskiego i Łodzi. W czasie wojny polsko-bolszewickiej powołany został do armii, gdzie zajął się tworzeniem wojskowych spółdzielni spożywców prowadzących sklepy dla żołnierzy aż po linię frontu. Propagowaniem spółdzielczości w środowiskach wojskowych – mimo anarchistycznych poglądów – zajmował się nadal przez wiele lat, już po przejściu do życia cywilnego. Jednocześnie wówczas zapalił się do idei spółdzielni uczniowskich, napisał nawet popularną książkę Czy to bajka czy nie bajka (1925) zachęcającą młodzież i nauczycieli do zakładania spółdzielni – została ona przetłumaczona we fragmentach bądź w całości na siedem języków! Głównym obszarem aktywności Wolskiego stała się jednak ostatecznie spółdzielczość pracy, której został gorącym zwolennikiem, widząc w niej – jako anarchokooperatysta z przekonań – środek wyzwolenia pracowników najemnych i budowania prawdziwie wolnego społeczeństwa. W 1926 r. Ministerstwo Pracy dofinansowało jego pobyt we Włoszech, gdzie mógł poznać świetnie się rozwijający w tym kraju ów typ spółdzielni. Przygotował memoriał na ten temat dla Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, w 1928 r. założył Sekcję Kooperacji Pracy przy Polskim Towarzystwie Polityki Społecznej, która po 5 latach usamodzielniła się jako Towarzystwo Popierania Kooperacji Pracy. Niestety, mimo niezmordowanych wysiłków Wolskiego, licznych jego publikacji, odczytów w całej Polsce, osobiście podejmowanych inicjatyw założycielskich, a także niewątpliwego zapotrzebowania społecznego na ten typ spółdzielni, spółdzielczość pracy, choć osiągnęła pewne jednostkowe sukcesy, pozostawała na marginesie ruchu spółdzielczego II RP. Przez cały okres międzywojenny Wolski był też aktywnym działaczem wolnomularskim w Wielkiej Loży Narodowej Polski. Kontakty ze środowiskiem masońskim, a także socjalistów różnych orientacji, utrzymywał dalej w czasie okupacji, którą przeżył w Warszawie, zatrudniony w magistracie, gdzie zajmował się aprowizacją. Już w październiku 1939 r. założył spółdzielnię pracy „Odbudowa” wykonującą różne roboty m. in. na rzecz magistratu, a później współtworzył Związek Spółdzielni Pracy i Wytwórczych w miejsce rozwiązanego TPKP, brał udział oficjalnych i konspiracyjnych działaniach „Społem”, współpracował przy tworzeniu przez M. Rapackiego programu spółdzielczości polskiej na okres po wyzwoleniu, pomagał ukrywającym się, w tym Żydom…   Po wojnie próbował odtwarzać ruch spółdzielczości pracy w Krakowie – założył dla niej Centralny Ośrodek Szkoleniowy w Woli Justowskiej, prowadził wykłady na Uniwersytecie Jagiellońskim i w Wyższej Szkole Nauk Społecznych, był konsultantem Związku Rewizyjnego Spółdzielni RP, lecz ku jego ogromnemu rozczarowaniu wysiłki te, jak i jego radykalne poglądy, nie znalazły uznania ze strony nowych władz. Musiał imać się przypadkowych zajęć (m. in. prowadził punkt biblioteczny w spółdzielni krawieckiej…) i dopiero w 1956 r., jak się wydawało, pojawiła się szansa na jego powrót do ruchu spółdzielczego. Był wówczas pomysłodawcą powołania Spółdzielczego Instytutu Samorządu Pracy przy Centralnym Związku Spółdzielczości Pracy, lecz i ta inicjatywa szybko upadła. Jego samorządowe idee, określane pogardliwie jako „wolszczyzna” były atakowane przez dawnych przyjaciół. Ostatecznie po 1959 r. odsunął się całkowicie od oficjalnego życia spółdzielczego. Coraz bardziej krytyczny wobec peerelowskiej rzeczywistości, związał się natomiast z raczkującym wówczas ruchem opozycji demokratycznej. Działał w Klubie Krzywego Koła, brał udział w reaktywacji loży masońskiej w Warszawie, był sądzony za kolportaż Kultury paryskiej i utrzymywanie kontaktów z Jerzym Giedroyciem. Później współpracował jeszcze i z oficjalnymi stowarzyszeniami naukowymi i twórczymi, utrzymywał kontakt z Klubem Zasłużonych Działaczy Spółdzielczych przy Naczelnej Radzie Spółdzielczej, Spółdzielczym Instytutem Badawczym i Muzeum Ruchu Spółdzielczego w Nałęczowie, zdecydował się nawet przyjąć przyznany mu na wniosek NRS Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Pod sam koniec życia otrzymał nagrodę Fundacji Jurzykowskiego, prestiżowe wyróżnienie tej polonijnej organizacji wręczane za zasługi na polu kultury i nauki dla Polaków żyjących w kraju oraz na emigracji. Dorobek twórczości pisarskiej Wolskiego jest faktycznie znaczny – przeszło 20 samodzielnych publikacji. Ostatnia wydana książka, stanowiąca podsumowanie jego poglądów, Spółdzielczy samorząd pracy (1957) wzbudziła zainteresowanie również za granicą; w rękopisie pozostał niestety przygotowany na kilka lat przed śmiercią zbiór tekstów Anachronizm najemnictwa. Charakterystyczna sylwetka Wolskiego z wielką siwą brodą, którą zapuścił w czasach okupacji, mówiąc, że zgoli ją w wolnej Polsce (czego nigdy nie uczynił), wygłaszane żarliwym tonem bezkompromisowe poglądy, ale także wielka erudycja, pracowitość, nonkonformizm, bezinteresowność zapadły w pamięć coraz bardziej nielicznych, którzy mieli okazję spotkać go w ostatnim okresie życia. Mówi się nieraz, że jako zwolennik oddolnego samoorganizowania się społeczeństwa był jednym z prekursorów Komitetu Obrony Robotników i NSZZ „Solidarność”, zaś jego wizja autentycznego uspołecznienia produkcji oraz spółdzielni jako źródła radości z pracy i osobistej wolności, bliska jest współczesnym założycielom alternatywnych form spółdzielczych. Dobrze się stało, że ta piękna, zapomniana przez długie lata postać, została przywrócona ostatnio w biografii pióra A. M. Duszyka.

Oprac. dr Adam Piechowski.