Stanisław SZWALBE

(1898-1996) – długoletni działacz lewicowego nurtu spółdzielczości, polityk PPS i PZPR. W czasie studiów na Uniwersytecie Warszawskim w okresie I wojny światowej uczęszczał na wykłady E. Abramowskiego, na które trafił za sprawą swego ówczesnego przyjaciela J. Wolskiego; popchnęły go one ku spółdzielczości i socjalizmowi. Pracował krótko w Warszawskim Związku Stowarzyszeń Spożywczych, potem działał w Lubelskim Stowarzyszeniu Spożywców, zaliczanym do radykalnego nurtu „spółdzielczości klasowej”, wreszcie – już po odzyskaniu niepodległości, znów w Warszawie – w reprezentującym ten nurt Związku Robotniczych Stowarzyszeń Spółdzielczych, będącym w opozycji do bliskiej ideom pankooperatyzmu spółdzielczości społemowskiej. Jednak po zjednoczeniu obydwu organizacji w 1925 r. podjął pracę w Związku Spółdzielni Spożywców RP, późniejszym „Społem”. Jednocześnie, już od 1917 r., był związany z Polską Partią Socjalistyczną, z ramienia której w listopadzie 1918 r. kierował aprowizacją robotniczą w Ministerstwie Aprowizacji. Choć w 1922 r. wystąpił z PPS, pozostawał w bliskich kontaktach z grupą socjalistów i komunistów, m.in. Bolesławem Bierutem i Janem Hemplem, wspólnie z którymi stał się współzałożycielem Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Przez wiele lat był przewodniczącym jej Rady Nadzorczej, a także współtwórcą ściśle związanego z WSM Społecznego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Podejmował wiele działań w lewicowym środowisku WSM, m.in. jako wykładowca Wolnej Wszechnicy Polskiej, był aktywny w Towarzystwie Uniwersytetu Robotniczego, Robotniczym Towarzystwie Przyjaciół Dzieci, Instytucie Gospodarstwa Społecznego. W latach okupacji, nadal będąc zatrudnionym w SPB, działał w Robotniczej Partii Polskich Socjalistów. Zagrożony aresztowaniem, w 1943 r. opuścił swój dom w żoliborskim osiedlu WSM i przez dwa lata mieszkał w Krakowie. Zaraz po zakończeniu wojny przystąpił do koncesjonowanej przez komunistów PPS i znalazł się w jej najwyższych władzach. Został też wiceprezydentem Krajowej Rady Narodowej, zastępcą swego dawnego przyjaciela jeszcze z lubelskich czasów, Bolesława Bieruta. Po 1948 r., choć przystąpił do PZPR i był posłem, a nawet wicemarszałkiem Sejmu Ustawodawczego, jak wielu innych działaczy wywodzących się z dawnego PPS został usunięty z kręgu najwyższych władz partyjnych. Skierowano go na „odcinek spółdzielczy”, gdzie dokonywano wówczas przebudowy ruchu, tworząc z niego ściśle podporządkowany władzom partyjno-państwowym, scentralizowany organizm. W 1948 r. był krótko prezesem Naczelnej Rady Spółdzielczej, potem przewodniczącym Rady Nadzorczej Centralnego Związku Spółdzielni Spożywców „Społem”, Centralnego Związku Spółdzielczości Pracy, wiceprezesem Naczelnej Rady Spółdzielczej. Aktywny był też w Centralnym Związku Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego i w Radzie Naukowej Spółdzielczego Instytutu Badawczego. Prowadził zajęcia i wykłady na tematy spółdzielcze, dużo publikował, m.in. w SpołemSpółdzielczym Kwartalniku Naukowym. Wśród działaczy i pracowników ówczesnych organizacji spółdzielczych cieszył się uznaniem, tytułowany był z szacunkiem „marszałkiem”, ceniono go za skromność, pracowitość i ogromną wiedzę na temat spółdzielczości. W końcowym okresie życia, choć nie pełnił już wysokich oficjalnych funkcji (był czynny w Komisji Skarg i Wniosków Naczelnej Rady Spółdzielczej), zachował swój gabinet w Domu pod Orłami – siedzibie NRS. Nie można jednak zapomnieć o mniej chwalebnych epizodach jego życia, jak choćby o udziale w rozprawie z „wolszczyzną” – poglądami jego dawnego przyjaciela J. Wolskiego, sprowadzającymi się do oparcia spółdzielczości o prawdziwie samorządowe zasady, co podważało kierowniczą rolę Partii i zostało uznane za stanowisko „antysocjalistyczne”. Szwalbe legitymizował swoim autorytetem narzucone spółdzielczości zmiany, pozbawiające ją niezależności; choć pod koniec życia podkreślał nieraz, iż był uczniem E. Abramowskiego, wiele działań podejmowanych przez niego w okresie powojennym było jakże odległych od poglądów jego nauczyciela. St. Szwalbe działał też w Towarzystwie im. Marii Konopnickiej, w Komitecie Korczakowskim, Towarzystwie Przyjaciół Dzieci i w ZBoWiD. Dożył sędziwego wieku, przeżył niemal wszystkich swoich dawnych towarzyszy, i choć w ostatnich latach życia boleśnie dotknęła go tragiczna śmierć ukochanego wnuka, niemal do końca zachował aktywność. Pochowany jest na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

Oprac. dr Adam Piechowski