Michał ŚWIDZIŃSKI

(1736-1788) – przedstawiciel znakomitego rodu szlacheckiego Świdzińskich z Klwowa, pułkownik wojsk koronnych, kasztelan radomski, senator; do historii przeszedł jego słynny huczny ślub z Barbarą Krasińską w 1759 r. Dzięki założonej w 1779 r. w swoich posiadłościach w Starej Wsi w okolicach Węgrowa „Kassie powszechnej” uznawany jest za jednego z prekursorów wiejskich kas zapomogowo-pożyczkowych, a więc spółdzielczości finansowej w Polsce. Fundator, powiadomiwszy poddanych włościan o powołaniu „Kassy” specjalną odezwą, przeznaczył na nią 1500 ówczesnych złotych polskich i opracował szczegółowe zasady działania. Kapitał był powiększany m.in. przez odsetki płacone od kredytów oraz dobra pozostałe po bezpotomnie zmarłych mieszkańcach wsi (tzw. kaduk). Kasa stała się własnością całej społeczności, była zarządzana kolektywnie przez wójtów ze Starej Wsi i Tończy, którzy byli solidarnie odpowiedzialni swoim mieniem za powierzony majątek i zobowiązani do składania wieśniakom dorocznych sprawozdań z działalności. Jednak najwyższym autorytetem pozostawał sam dziedzic, który kwitował sprawozdania i w którego skarbcu pałacowym przechowywana była drewniana „karbona” z pieniędzmi kasy (przy czym klucze do kłódek były pod pieczą wójtów). Zabezpieczenie pożyczanych kwot stanowiło bydło bądź spodziewane plony, wymagano także poręczeń dwóch osób oraz dobrego prowadzenia się, pobożności i niekaralności. Kredytów na okres od roku do 3 lat udzielano najczęściej do wysokości 100 złotych polskich na doraźne podratowanie się w biedzie, inwestycje w gospodarstwie, jak i rozwój handlu i rzemiosła. W tym ostatnim przypadku pobierano jednak dwukrotnie wyższy procent, który zresztą i tak pozostawał na niskim poziomie (maksymalnie 6,6%), znacznie korzystniejszym niż oprocentowanie długów zaciąganych u wszechobecnych w tamtych czasach lichwiarzy. Choć „Kassa powszechna” Świdzińskiego istniała, jak się wydaje, niezbyt długo (brak szczegółowych danych na ten temat), działała efektywnie, przyczyniła się do rozwoju gospodarczego okolicy, a pamięć o niej przetrwała znacznie dłużej; ponadto, pod jej wpływem pojawiały się inne podobne inicjatywy. Do tej pory zachowały się ruiny budynku w Starej Wsi, w którym się mieściła.

Oprac. dr Adam Piechowski