Dom pod Orłami

Mija właśnie 100 lat od narodzenia się idei budowy w Warszawie gmachu pod siedzibę Banku Towarzystw Spółdzielczych. Ta finansowa instytucja miała odegrać rolę czynnika przyspieszającego rozwój gospodarczy ziem polskich pod zaborem rosyjskim. Jednocześnie miała stać się ważnym ośrodkiem integrującym środowisko spółdzielcze w tamtych czasach. Zrodzona idea stała się rzeczywistością w bardzo krótkim czasie. W centrum Warszawy powstał gmach o imponujących kształtach i rozmiarach, nazywany Domem pod Orłami, który przechodził różne koleje losu, był świadkiem wielu ważnych wydarzeń w najnowszych dziejach Polski, a także symbolem przemian w architekturze i sztuce zdobniczej obiektów użyteczności publicznej początków XX wieku. Obecnie jest siedzibą Krajowej Rady Spółdzielczej, a więc pełni rolę, którą mu przypisano wiek temu.

W 1907 roku powstała idea powołania do życia Banku Towarzystw Spółdzielczych. Jego autorem był dr Andrzej Rząd (1865 – 1940) – łódzki lekarz, bardzo znany wówczas działacz społeczny i wielki propagator idei spółdzielczości. W tym samym roku projekt Towarzystwa przedstawiono Komisji Spółdzielczej przy Towarzystwie Popierania Rosyjskiego Przemysłu i Handlu. Komisja poparła przedstawioną inicjatywę i powołała specjalną Komisję Bankową, w której skład weszli: Aleksander Makowiecki, Wincenty Młynarski, Jan Bełdowski, Marian Lutosławski, Antoni Rząd. Jej zadaniem było opracowanie statutu Towarzystwa. W pracach tych brał także udział wybitny specjalista od zagadnień bankowych – Stanisław Karpiński. Prace uwieńczone zostały opracowaniem zasad funkcjonowania Towarzystwa. Bank zainaugurował swoją działalność 21 stycznia 1910 roku. Trzeba podkreślić, że wielki opór stawiały władze carskie, które nie chciały dopuścić do tworzenia polskich organizacji społecznych i gospodarczych.
W skład Zarządu Banku weszli wówczas: Antoni Rząd – prezes, St. Karpiński – dyrektor zarządzający i Tadeusz Piasecki.
Bank zorganizowano w formie spółki akcyjnej, był centralną instytucją finansową spółdzielni kredytowych w zaborze rosyjskim. Liberalny statut umożliwiał spółdzielniom pierwszeństwo w zakupie akcji. Jednocześnie umożliwiał napływ kapitałów prywatnych. Jak pisał Zbigniew Landau, „Bank Towarzystw Spółdzielczych miał duże znaczenie dla rozwoju spółdzielczości w Królestwie, ale też w pewnym stopniu pozwalał na uniezależnienie się od kontroli rządu carskiego. Zwłaszcza, że nie pozwalał on na tworzenie autonomicznych związków rewizyjnych i ogólnokrajowych związków patronackich. Te funkcje bowiem miał zastępczo pełnić bank”.
Nie była to w tamtych czasach pierwsza tego typu instytucja na ziemiach polskich. W zaborze pruskim istniał od 1886 roku, Bank Związku Spółek Zarobkowych w Poznaniu, w zaborze austriacko – węgierskim – od 1902 roku, Akcyjny Bank Związkowy i od 1903 roku, Centralna Kasa Spółek Rolniczych.
Pierwsza siedziba Banku Towarzystw Spółdzielczych mieściła się w kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 19. Szybko zaczęto myśleć o szukaniu nowej siedziby. Na Zebraniu Ogólnym Akcjonariuszy Towarzystwa w dniu 12 marca 1912 roku, podjęto decyzję o budowie nowego gmachu. Rada i Zarząd wyszukały i nabyły plac o powierzchni 3700 łokci kwadratowych w cenie 45 rubli za łokieć. W posiadaniu Towarzystwa było 500 tys. rubli. W 1912 r. odbyło się 20 posiedzeń Komisji budowy banku, do której, oprócz członków Rady, weszli: Pfeiffer i Lutosławski. W wielu spotkaniach tego gremium brał udział Jan Heurich Młodszy – znany już wtedy i ceniony architekt.
Komisja poprosiła o projekty trzech architektów – specjalistów od budownictwa bankowego: Rogera Sławskiego z Poznania, Mariana Peretiatkowicza z Petersburga i prof. Friedricha Ostendorfa z Karlsruhe. Złożone prace oceniali: Władysław Marconi, Mikołaj TołwińskiBronisław Rogoyski. Ostatecznie wygrał projekt Jana Heuricha Młodszego (1873 – 1925), który niejako pogodził rywalizujących architektów. Trzeba wspomnieć, iż Jan Heurich był już wtedy znanym i cenionym projektantem. Był on autorem m.in. kamienicy Krasińskich, Biblioteki im, Stanisława i Eugenii Kierbedziów przy ul. Koszykowej oraz siedziby Towarzystwa Higienicznego przy ul. Karowej.

Budowę rozpoczęto w 1913 roku na parceli przy ulicy Jasnej 1, na terenach należących od XVIII wieku do Szpitala Dzieciątka Jezus. Pod koniec XIX wieku zostały one rozparcelowane. Powstało tam w sumie kilka dużych obiektów o różnym przeznaczeniu.
Prace szły niezwykle sprawnie i szybko. Decydowała o tym doskonała organizacja prac i fachowy nadzór. Sprawował go zespół najwybitniejszych projektantów. Jego członkowie byli odpowiedzialni za poszczególne odcinki realizacji całości przedsięwzięcia. I tak: inż. Marian Lutosławski nadzorował wykonanie w całości konstrukcji żelbetowej, inż. Kazimierz Obrębowicz – ogrzewania i wentylacji, inż. Ignacy Radziszewski – sieci oraz instalacji wodociągowej i kanalizacyjnej, inż. Ksawery Gnoiński – instalacji i urządzeń elektrycznych, artysta rzeźbiarz Zygmunt Otto – projekty rzeźb i ornamentyki. Prace murarskie, ciesielskie i ziemne wykonywane były w całości przez firmę – Towarzystwo Akcyjne Martens i Daab. Za wykonanie ogrzewania i kanalizacji odpowiedzialny był inż. Henryk Czopowski, instalacji elektrycznej – Firma Wróblewski i Binzer a robót kamieniarskich – firma Urbanowski z Łodzi. Z ramienia firmy Martens i Daab, ogólny nadzór nad budową sprawował inż. Czesław Kłoś. Był to wysokiej klasy specjalista z bardzo bogatym doświadczeniem, ale jednocześnie znany naukowiec, statyk, specjalista od konstrukcji szkieletowych. Kierownikiem budowy był inż. Marian Lutosławski – jeden z prekursorów stosowania żelbetu w budowach dużych obiektów na terenie Warszawy.

Realizacja całości przedsięwzięcia przypadła w całości na lata I wojny światowej. Jest to niezwykle istotny fakt. W Europie toczyły się działania wojenne, które wyniszczały kontynent pod względem gospodarczym i demograficznym. Przez ziemie polskie przewalały się ofensywy, a to armii państw centralnych, a to rosyjskiej. W samej Warszawie mieściła się siedziba władz okupacyjnych pruskich z generał – gubernatorem von Besselerem. Jak wielka musiała być determinacja autorów i wykonawców dzieła, a także całego społeczeństwa, którego nie powstrzymał światowy kataklizm? Katastrofalna sytuacja ekonomiczna ziem polskich i polskiego narodu nawet na chwilę nie spowolniła prac. Szły one bardzo sprawnie, a nadzór budowlany doglądał realizacji nawet najdrobniejszych szczegółów. Koszt całkowity budowy gmachu wyniósł ok. 750 tys. rubli.

Pięciokondygnacyjny budynek o żelbetowej konstrukcji został wzniesiony na planie zbliżonym do trapezu. W jego bryle wyróżniają się dwa koliste naroża z kamiennymi orłami na szczycie. Elewacje miały wyraźny układ kompozycyjny, tworzony przez pionowe pasy pokryte jasnym kamieniem, kontrastujące z płaszczyznami okien i dekoracjami parapetów. Główne wejście znajdowało się w kolistym narożu od strony ulicy Jasnej i prowadziło bezpośrednio do reprezentacyjnej klatki schodowej o spiralnych schodach. Cała bryła budynku była pierwotnie mniejsza od obecnej. Od strony ulicy Sienkiewicza stykała się bezpośrednio z kamienicami Teatru Nowoczesnegowydawnictwa Gebethner i Wolff.
Elewacje gmachu wyłożono piaskowcem szydłowieckim, cokół zaś wykonany został z bloków granitowych. Pod gzymsem wieńczącym i nad wejściem zostały umieszczone płyty reliefowe z płaskorzeźbami symbolizującymi różne rodzaje prac na roli. Autorem był prawdopodobnie Jan Biernacki. Tematyka reliefów miała nawiązywać do działalności akcjonariuszy Banku, z których większość to ludność wiejska. Płaskorzeźby pokazują różnego rodzaju prace polowe i zajęcia rolnicze. Najbardziej charakterystyczny element dekoracyjny – orły, są dziełem znakomitego rzeźbiarza Zygmunta Otto (1874-1944). Motyw orła występował już na innych budowlach Warszawy. Należy przypuszczać, że orły były symbolami narodowymi i patriotycznymi. Podkreślały one także znaczenie i prestiż instytucji Banku Towarzystw Spółdzielczych. W 1923 roku wykonane zostały zdobienia na wszystkich elewacjach wykonane z miedzianej blachy.
Nie zachowała się ikonografia, pokazująca wnętrza siedziby Banku, z wyjątkiem sali operacyjnej. Należała ona do najwspanialszych, pod względem architektonicznym, obiektów bankowych na ziemiach polskich. Wykończona była wielobarwnym marmurem belgijskim o delikatnych odcieniach. Całość wzbogacała delikatna ornamentyka. Sala nakryta była sufitem z kolorowego szkła, które tworzyło szczególny nastrój. Cały budynek był przykładem zachowania wybitnych wartości użytkowych, które wyrażały się bardzo funkcjonalnym planem gwarantującym doskonałą komunikację wewnętrzną. Jednocześnie znakomicie łączył funkcje biurowo – handlowe z mieszkalnymi. Od strony ulicy Jasnej wydzielono część biurową z własną klatką schodową i windą. W suterenie natomiast zaplanowano duży sklep. Kompleks mieszkalny znajdował się w części centralnej, na dwóch górnych kondygnacjach oraz w narożniku od ulicy Zgoda. Mieściło się tam również służbowe mieszkanie dyrektora, a później prezesa. Pomieszczenia bankowe zajmowały ok. 35 % całej powierzchni budynku.
Dom pod Orłami nie dotrwał w stanie oryginalnym do dnia dzisiejszego. Nie uniknął zniszczeń w latach II wojny światowej (1939-1945). Jego usytuowanie w centrum miasta z góry narażało go najcięższe działania wojskowe, w tym bombardowania i ostrzały artyleryjskie. Do tego w pewnych okresach okupacji był wykorzystywany do celów konspiracyjnych. W sąsiedniej kamienicy Wydawnictwa Gebethner i Wolff, mieściła się 6. składnica map, która gromadziła materiały pomiarowe Wojskowego Instytutu Geograficznego, Wydziału Pomiarowego Ministerstwa Komunikacji, materiały niemieckie i pochodzące z prac Referatu Pomiarowego. Była jedną z ośmiu takich składnic w całej Warszawie. Jako taka stanowiła element w strukturze Pionu Kwatermistrzowskiego Komendy Głównej Armii Krajowej. Prawdopodobnie zajęte na ten cel były także niektóre pomieszczenia w Domu po Orłami. W czasie Powstania Warszawskiego w 1944 r. cały kwartał był szczególnie intensywnie bombardowany i ostrzeliwany. W wyniku tego został zniszczony także budynek Banku Towarzystw Spółdzielczych. Zniszczenia sięgały 65 – 70 %. Dzięki zastosowanym konstrukcjom żelbetowym, nie runął w gruzy i można go było odbudowywać.

Po wojnie, dość szybko przystąpiono do odbudowy. Trwała ona w latach 1948 – 1950. Autorką projektu odbudowany i rozbudowany do dzisiejszego kształtu była prof. architekt Barbara Brukalska. Gmach uległ istotnym zmianom. Przede wszystkim został powiększony prawie dwukrotnie. Dobudowano część od ulic Sienkiewicza i Jasnej. Wykorzystano działki po zburzonej kamienicy Gebethnera i Wolffa oraz Teatru Nowoczesnego. Uległa także zmianie cała kompozycja budynku. Wejście główne przeniesiono z narożnika do dwóch tzw. kiosków we frontowej elewacji. Do chwili obecnej pozostał zegar, który znajdował się nad drzwiami wejściowymi. Z elewacji frontowej i bocznej od ulicy Jasnej, usunięto miedziane płyty. Tym samym zatarto wyrazistość podziałów wertykalnych, które tak ważne w kompozycji Heuricha. Wielu architektów i historyków sztuki ostro krytykowało plan Brukalskiej i zmiany, jakie wprowadziła w kształcie całej budowli. Jednakże został on wpisany w 1962 roku do rejestru zabytków i figuruje tam po numerem 675.

„Dom pod Orłami” należy do jednego z najciekawszych zabytków budownictwa w kategorii obiektów biurowych. Jest on jednocześnie jednym z najmniej znanych w Warszawie mimo, że położony jest w samym centrum stolicy. Omijają go wycieczki i turyści szukający tych najznamienitszych opisywanych w przewodnikach i podręcznikach do historii i historii sztuki. Jest o tyleż wspaniały i okazały co tajemniczy. Kryje w sobie wiele, niewyjaśnionych jeszcze zagadek. Jest świadkiem wielu wydarzeń z najnowszej historii Polski, dlatego też każdy interesujący się dziejami stolicy i całego narodu, historią sztuki i architektury, powinien przyjść, zwiedzić i bliżej zapoznać się z jego przeszłością i dniem dzisiejszym. Warto podkreślić, że nie doczekał się jeszcze szerszego opracowania monograficznego, choć jest niewątpliwie bardzo wdzięcznym obiektem badań historycznych. Warto, aby każdy zwiedzający Warszawę, „odkrył” ten tak mało znany zabytek.
Opracował dr Marcin Kwiecień