Niepodległość i spółdzielczość szły w parze

7 listopada przypada rocznica utworzenia w Lublinie w 1918 roku pierwszego rządu odrodzonej Rzeczypospolitej. Na czele Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej stanął Ignacy Daszyński, zaś jednym z członków gabinetu został Medard Downarowicz, który zastępczo miał zająć się sprawami skarbu, przede wszystkimi jednak zostać ministrem do spraw kooperatyw.

Na czym działalność planowanego Ministerstwa Kooperatyw miałaby polegać, nie dowiemy się nigdy, bowiem rząd Daszyńskiego istniał zaledwie kilka dni i przekazał swoje obowiązki następcom. Nie ulega jednak wątpliwości, że rząd złożony z socjalistów i ludowców miał sprawy spółdzielczości w sercu. Wśród osób związanych ze spółdzielczością w skład rządu wszedł choćby Stanisław Thugutt (jako minister spraw wewnętrznych), zaś DownarowiczJuliusz Poniatowski (minister rolnictwa) zetknęli się kilka lat wcześniej z legendarną postacią polskiej spółdzielczości, Edwardem Abramowskim.

Spotkanie to miało miejsce około 1908 roku w Brukseli, gdzie Downarowicz i Poniatowski studiowali, zaś Abramowski prowadził badania naukowe i animował akcję samokształceniową polskiej emigracji studenckiej. Prowadził tam między innymi wykłady poświęcone spółdzielczości, którym – obok wymienionych – przysłuchiwały się także Maria DąbrowskaMaria Orsetti, później mocno zaangażowane w działalność kooperatyw i propagujące idee kooperatyzmu.

W każdym razie to, że pomyślano o utworzeniu u progu niepodległości o ministerstwie kooperatyw, świadczy o jednym – spółdzielczość polska była rozwinięta na tyle, by w II Rzeczpospolitej przeżyć swój najlepszy, jak dotąd, czas.
Michał Wójtowski